W marketingu hostingu często spotykamy hasła w rodzaju „nielimitowana przestrzeń”, „bez limitu plików”, „nieskończona ilość danych”. Na pierwszy rzut oka oferta wygląda imponująco: 100, 200 GB albo wręcz „bez limitów” pojemności dyskowej.
Jednak w praktyce istnieje jeden parametr, który skutecznie unieważnia takie deklaracje — limit inodes.
To jeden z najbardziej nieetycznych i najczęściej ukrywanych przed klientami limitów, który potrafi wywołać chaos, przestoje i blokady, szczególnie wtedy, gdy ktoś prowadzi kilka stron internetowych, sklepów lub korzysta z wielu dodatków i integracji.
Czym są inodes?
Każdy plik w systemie plików (nawet najmniejszy, choćby 1 bajt) zajmuje jeden inode.
Folder również zajmuje inode.
Przykłady plików, które liczą się jako inode:
- plik HTML
- plik PHP
- zdjęcie
- plik CSS
- czcionka
- log systemowy
- miniatura generowana przez CMS
- folder
Jeśli limit wynosi np. 250 000 inodes, oznacza to, że można posiadać maksymalnie 250 000 plików i folderów, niezależnie od tego, ile masz gigabajtów przestrzeni dyskowej.
To może oznaczać, że na hostingu z rzekomymi 200 GB miejsca… zabraknie Ci przestrzeni, zanim w rzeczywistości zapełnisz choćby 5% tej pojemności.
Dlaczego limit inodes jest ukrywany?
Ponieważ większość klientów patrzy na:
- liczbę gigabajtów,
- ilość RAM,
- liczbę CPU,
- transfer miesięczny.
Mało kto czyta małym drukiem, że istnieje np.:
- 200 000 inodes,
- 300 000 inodes,
- 500 000 inodes.
A realnie to właśnie ten limit częściej niż przestrzeń dyskowa decyduje o tym, ile faktycznie da się na hostingu zmieścić.
Firmom hostingowym opłaca się chwalić „nieskończoną” przestrzenią, ale gdy klient zaczyna ją rzeczywiście wykorzystywać — blokują go limitem plików.
Dlaczego inodes tak mocno ograniczają hosting?
1. Systemy CMS generują tysiące plików
Przykładowo:
- systemy e-commerce tworzą miniatury zdjęć w wielu rozmiarach,
- CMS-y potrafią generować pliki cache w dużych ilościach,
- wtyczki tworzą swoje pliki,
- kompresory zdjęć generują dodatkowe wersje grafik,
- backupy lokalne tworzą ogromne struktury katalogów.
Sklep internetowy może mieć:
- 30 000 zdjęć produktów,
- co daje 150 000 miniatur,
- plus pliki cache,
- plus logi,
- plus same pliki systemowe.
Łatwo dojść do 300 000 – 500 000 inodes.
Jeśli planujesz kilka stron? Limit wyczerpie się błyskawicznie.
2. Nawet małe pliki liczą się tak samo jak ogromne
To fundamentalny problem.
Plik o wielkości 1 KB i plik o wielkości 10 MB zajmują jeden inode.
To oznacza, że:
- możesz mieć 200 GB miejsca,
- ale limit 200 000 inodes sprawi, że zapełnisz faktycznie tylko 2–5 GB,
- bo liczba plików „zje” cały limit.
3. Backupy i archiwa dramatycznie zwiększają liczbę plików
Jeśli na hostingu robisz backup:
- stron,
- poczty,
- katalogów,
- logów,
to każdy z nich może zawierać dziesiątki tysięcy plików.
Wiele firm reklamuje „automatyczne backupy”, ale nie wspomina, że backupy te zużywają Twój limit inodes.
4. Administratorzy początkujący nie wiedzą, gdzie znika limit
Inodes mogą rosnąć niezauważalnie:
- logi rotują codziennie,
- cache rośnie godzinowo,
- dodawanie zdjęć rośnie wraz z ofertą,
- miniatury generują się automatycznie w tle,
- wtyczki czasem generują pliki tymczasowe.
Limit zaczyna się wyczerpywać bez wyraźnego powodu, aż nagle…
Co się dzieje, gdy osiągniesz limit inodes?
To jeden z najbardziej destrukcyjnych limitów hostingu, bo jego przekroczenie powoduje pełne unieruchomienie usług.
Oto skutki:
- brak możliwości wgrywania nowych plików,
- brak możliwości zapisu cache,
- brak możliwości generowania miniatur zdjęć,
- formularze przestają działać (brak możliwości zapisu sesji),
- logowanie do panelu potrafi się zawiesić,
- aktualizacje nie dochodzą do skutku,
- nie da się instalować wtyczek ani motywów,
- część CMS przestaje być w ogóle funkcjonalna.
To jest totalny paraliż — hosting działa, ale nie daje się używać.
Najgorsze jest to, że klient widzi:
„200 GB miejsca wolnego”
…a hosting odmawia wgrania pliku o wielkości 1 kB.
Dlaczego limit inodes jest tak nieetyczną praktyką?
Bo jest:
**✔ niewidoczny w głównej ofercie,
✔ trudny do zrozumienia,
✔ bardzo niski jak na obecne standardy,
✔ stosowany nawet na „nielimitowanych” kontach,
✔ blokuje możliwość wykorzystania kupionej przestrzeni.**
Dodatkowo:
- przeciętny użytkownik nie wie, czym są inodes,
- nie rozumie, dlaczego hosting z „nielimitowaną przestrzenią” nie pozwala nic zapisać,
- firmy hostingowe nie tłumaczą tego jasno,
- ograniczenie to daje firmie pretekst do zmuszenia klienta do przejścia na droższy pakiet.
Hosting „bez limitów” to często mit
Fakty wyglądają tak:
| Parametr | Marketing | Rzeczywistość |
|---|---|---|
| Przestrzeń dyskowa | „bez limitów” lub setki GB | dostępna tylko do limitu inodes |
| Pliki | „bez ograniczeń” | 200–500 tys. realnych plików |
| Ilość stron | „możesz dodać wiele stron” | o ile sumaryczna liczba plików nie przekroczy limitu |
| Skalowalność | „hosting rośnie z Tobą” | dopóki nie dobijesz do limitu plików |
Limit inodes jest więc faktycznym limitem powierzchni, choć ukrytym pod inną nazwą.
Wielostronne projekty a realny problem inodes
Jeśli ktoś chce postawić na hostingu np.:
- 5 stron WordPress,
- 2 sklepy,
- 3 landing pages,
- pocztę e-mail,
to bardzo szybko okaże się, że:
- nie zabraknie mu miejsca,
- nie zabraknie transferu,
- tylko inodes będą problemem.
Standardowa instalacja WordPress + motyw + kilka wtyczek to często 15–25 tys. plików.
A jeśli sklep generuje miniatury:
- 1 produkt = 5 zdjęć,
- 5 zdjęć = 30–60 miniatur,
to łatwo przekroczyć 200–300 tys. inodes.
Podsumowanie
Limity inodes to jedno z najbardziej ukrywanych ograniczeń w usługach hostingowych, szczególnie tam, gdzie w ofercie pojawia się:
- „bez limitów”,
- „nielimitowana przestrzeń”,
- „dowolna liczba stron”.
W praktyce limit liczby plików może:
- całkowicie zablokować możliwość rozwijania stron,
- uniemożliwić korzystanie z hostingu mimo wolnej przestrzeni dyskowej,
- powodować błędy, przestoje i awarie,
- zmusić klienta do migracji na droższe usługi.
To kolejny przykład, jak parametry istotne technicznie są ukrywane pod marketingowymi hasłami i dopiero w codziennym użytkowaniu okazuje się, że hosting jest dalece mniej „nielimitowany”, niż obiecywano.